
Jak jest cisza, jest ch***wo! - krzyczał do czekającej na
Fokusa publiki jego hypeman, Aes. Rzeczywiście spokojnie na Red'zie na pewno nie było, a dobra muzyka i ponad dwieście rąk w górze sprawiły, że piątkowy (02.09.) koncert można zaliczyć do udanych.
Nim jednak ze swoim materiałem wystąpił Smok, swoje „pięć minut” miały składy supportujące. Jako pierwsi zagrali StereoTypy, czyli trójka młodych i wciąż pracujących nad płytą zajawkowiczów z Żor. Wchodzący do klubu ludzie w większości od razu podchodzili pod scenę, gdzie za chwilę koncert wraz z zaproszonymi gośćmi dał reprezentant Rybnika, Boxic. – To był dobry występ, czuć było bijącą energię! - komentował Motyk, członek niedawno powstałej grupy Mo' Better Rap, która również prezentowała się tego wieczoru. Trzeba przyznać, że połączenie freestylu Motyka, beatboxu Piter Pana i dźwięków gitary elektrycznej Grzybka jest bardzo ciekawą propozycją, jaką zresztą gromadzący się tłum zdecydowanie kupił. – Osobiście jestem bardzo zadowolony i z naszego występu jak i z całej imprezy – stwierdził również.
Fokus podczas koncertu na "Śląski rap to pewniak FEST!" w Bytomiu/ fot. Kasia Paryż
Ostateczną rozgrzewkę przeprowadził Aes wraz z Młodym. Za deckami królował już DJ WBK, więc nie było opcji, żeby publika nie szalała. W pewnym momencie jednak zaczęła domagać się „gwiazdy wieczoru” i kilka minut po godzinie 23 na scenie pojawił się Fokus. Artyście zdecydowanie należy się respekt, gdyż zagrał z grypą żołądkową, przez co paradoksalnie wers „można porzygać się od hip hopu” z kawałka „6ścian” nabrał dosłownego znaczenia. Mimo wszystko były członek PFK nie dawał nic po sobie poznać i grając przekrój swoich tracków, wydobył z siebie wystarczająco energii na to, by w pełni rozbujać tłum.
Po szybkim losowaniu jakie miało miejsce po koncercie, poznaliśmy zwycięzcę konkursu, w którym do wygrania była darmowa usługa w profesjonalnym studio tatuażu Kamuflaż. Później zaczęło się after party, jakie w zamian za DJ'a HWR'a, poprowadził DJ WBK, serwując mnóstwo rapowych klasyków idealnych do zabawy. – Ogólnie, to nie dało się oderwać od tej muzy na końcu, on nas zabił tymi kawałkami! – mówili po zakończeniu ludzie, a ja muszę się z nimi zgodzić w stu procentach. Oby więcej takich imprez!