
W piątkowy wieczór 11 marca w klubie Tarot można było na żywo usłyszeć ciężkie,
metalowe brzmienie, dobrze znanych w Żorach zespołów: Exciled i Formis. Oba zostały
założone i skompletowane niedawno, bo w 2010 roku, grające death metal. Jeśli ktoś nie
miał jeszcze okazji przekonać się, jak wygląda bestia w konfrontacji ‘live’, powinien to
bezwzględnie nadrobić i chociaż raz wybrać się na koncerty tych kapel, aby przeżyć to na
własnej skórze!
W piątkowy wieczór, była ku temu najlepsza okazja, za symboliczną kwotę 5zł, można było
pobawić się i rozładować emocje visa vi z kapelami.
Oczywiście muzyka tego gatunku porwała ludzi z siedzeń i pomimo niedogodności jakim był
ciasny, mały lokal, ludzie bawili się w najlepsze.
Pierwsi około 19.30 pojawili się Exciled i dali niezłe show, promując przy okazji swoją nową
płytę „Afterimages” grając m.in. kawałki takie jak: evolver, liars to the flames, none shall
pass. To był ich drugi raz w klubie Tarot. Podczas występu można było zobaczyć ile serca
wkładają w muzykę, widać było, że te dźwięki pochłaniają ich całkowicie. Przykładem byli
pełen energii, żywiołowy ‘growlujący’ wokalista oraz perkusista Dawid Sojka, który grał
niemalże cały czas z zamkniętymi oczami, delektując się każdą sekundą jakby odpływał hen
daleko. Obserwując Go, można było zobaczyć, że gra tak jakby grał przez całe życie, pełen
profesjonalizm. Cały zespół pokazał klasę, grał dla wiernie oddanych fanów.
Na zespół Formis nie trzeba było długo czekać, ekipa bardzo szybko i sprawnie się
zainstalowała. Kilkuminutowa przerwa i mogliśmy powrócić do mocnego brzmienia gitary,
perkusji oraz genialnego growlu. Zespół obecnie promuje album „Perfect Excuse”.
Kapela nie pozostała daleko w tyle i dali tak samo niebywale dobry występ jak ich
poprzednicy. Dawka niesamowitej energii w połączeniu z ostrym brzmieniem. Można było
jednak dostrzec różnicę między grą na perkusji Rafała Habrajskiego z zespołu Formis,
a Dawidem Sojką z Exciled, oboje byli bezbłędni, jednak Dawid wczuwał się znacznie
bardziej. Oczywiście nie pomijając pozostałych członków zespołu wszyscy rozgrzali
publiczność, i pokazali, że to co robią to dla nich pasja i zamiłowanie.
Ten kto jeszcze nigdy nie był na koncercie tych zespołów, tak naprawdę nie zdaje sobie
sprawy z możliwości tych muzyków. Koncerty są nie tylko świetnie przygotowane pod
względem technicznym, a także za sprawą dynamiki i wigoru członków obu kapel, są
niesamowitym nośnikiem emocji i energii, dzięki czemu znane utwory nabierają nowego
znaczenia oraz jednoczą miłośników tego gatunku muzyki.
Jednak, jak wszystkim jest wiadome, to, co dobre szybko się kończy i jak zawsze po
koncercie zostają pamiątki takie jak: siniaki, złamany nos, niezapomniane wrażenia, ale także
niedosyt spowodowany zbyt krótkim występem. Mimo, iż koncert trwał ok. 2 i pół godziny,
nikt ze zgromadzonych nie miał ochoty wracać do domu.
Czekamy z niecierpliwością na następne koncerty, niekoniecznie w Tarocie!